Metalmania 2003

hehe... i just mailed Opi too... seems we are going :) my friend's friend has a van... now we are looking for ppl who want to join us on the trip.... but well... Saturday is still far... who knows what will happen till that day... fingers crossed :p
 
im sorry for Opi.... but Saturday is far... so many things can happen:) I'm waiting for her reply too...
though im not sure if we make the trip at all... the driver wants to leave from Budapest at 9am Saturday morning....i guess he doesnt know where is Katowice in real..
 
offtopic: Eldzik, wczoraj (we wtorek) w Rockradiu powiedzieli: A oto <jakistam> utwór grupy Hunter, i puscili... Industrial Disease Enter Chaos...
 
oh well... we are not going.... :cry:
we could only take the train now and we should take the train that leaves tonight... but that's too early, I have other things for tonight :cry:
 
Wiec...
Bylem pod brama spodka o 11:30, ale tradycyjnie juz na wielkie koncerty otwieraja tylko 1 brame, tak wiec stalem w kolejce do 12:30... pierwsza rzecza, która mnie zaskoczyla, byla mila ochrona - ostatni raz do czynienia z firma ochroniarska "Fosa" mialem do czynienia przed Mystic Festivalem, gdzie ochroniarz, przeszukujac mój plecak, krzyczal "ty chuju, kurwa, otwieraj kurwa ten plecka bo cie wyjebie", a na Metalmanii byli ewidentnie mili... Zdazylem akurat na Enter Chaos, swietny koncert, i, jak wokal opisal mój kolega - "nie wiedzialem, ze kobieta moze miec takie jaja"
nastepny byl Malevolent Creation, swietny koncert, charyzmatyczny wokalista, no i niezly mlyn...
Nastepnie God Dethroned,który przyjechal zamiast Immolation - z tego koncertu nie pamietam absolutnie nic... pewnie dlatego, ze poszedlem do Pizza Hut...
Potem Marduk, kapela, która nie przypadla mi do gustu, to po prostu nie jest moja muzyka... Calosc przesiedzialem na lawce...
Sweet Noise - bardzo nie lubie tej kapeli, wiec poszedlem na mala scene, gdzie gral Elysium - melodyjny death metal - sa bardzo dobzi, szkoda, ze ta krótko...
Po Sweet Noise przyszedl czas na EXPLOITED, to na co czekalem - niesamowity koncert, niesamowity mlyn, az zal, ze tak krótko...w miedzyczasie okazalo sie, ze nie przyjedzia Mayhem, poniewaz na koncercie w Norwegii/Szwecji (nie pamietam) czaszka owcy spadla na fana, wprawdzie ów czlowiekowi to nie przeszkadzalo, ale tamtejsza policja wszczela dochodzenie i nie chciala wydac paszportu wokaliscie...
Anathema to tez nie jest muza, za która przepadam, tak wiec nie bede sie rozpisywal na ten temat...
Potem nareszcie przyszedl czas na Vadera - Zagrali Cold Demons, Carnal, Wings, Nomad, Epitaph i Silent Empire... i tyle (mozliwe, ze czegos zapomnialem)... bylby naprawde wspanialy koncert, gdyby nie to, ze grali tak krótko... Okolo 30 minut... Po Vaderze poszedlem w miejsce, gdzie rozdaje sie autografy, poniewaz chcialem, aby mi podpisali "Live in Japan" i "De Profundis", i, niestety, caly Opeth stalem w kolecje do razdawania autografów, az Vader laskawie przyszedl po okolo godzinie...
Poten Saxon, w sumie nawet fajna muzyka, grali troche starego, troche nowego, troche sie skakalo, ale raczej malo mlynowalo...
No i Samael, wyszedlem po 3 kawalkach, bo Samael bardzo mi sie nie podobal, i poszedlem na Impreze do kolegi...

Podsumowujac: Swietny koncert, slaba organizacja (tradycyjnie cos nie przyjechalo, poslizgi czasowe, i, co najwazniejsze, godzina stania w kolejce do bram), ale warto bylo pójsc.